3 urodziny

Trzebaby pewne rzeczy zakoszałkować-opałkować, nie?

Skończyłeś 3 lata.

  • już wiemy, że jedyną znaną konsekwencją po tym koszmarnym porodzie jest cysta w środku mózgu, która prawdopodobnie nie urośnie, nie zmaleje i nic nie będzie przeszkadzać poza zwiększeniem ryzyka epilepsji. mam nadzieję, że będziemy służyć jako historia z dobrym zakończeniem opowiadana wszystkim rodzicom, którzy właśnie przez ten koszmar przechodzą.
  • za chwilę, od kwietnia, idziesz do steinerowskiego przedszkola. znowu nam to przemeblowywuje życie, gdyż Irlandia nadal jest bardzo mało przyjazna rodzinom, które nie mają wsparcia w swoich rodzinach, żadnej babci, dziadka, siostry, która chętnie przygarnie po szkole. No bo jeśli mamy pracowac oboje (a musimy, żeby się utrzymać na powierzchni), to jak mamy Cię odwozić do szkoły na 9 (sami pracując od 9) i odbierać o 1pm i co potem z Tobą zrobić? No więc będziemy kombinować. Chcemy koniecznie, żeby to był Steiner. Wiem, że pewnie w życiu będzie czas, że będziesz szkoły nienawidził może, albo miał nam za złe, że nie chodzisz do tradycyjnej szkoły systemowej. Co ci mogę teraz powiedzieć pokrótce – embrace your weirdness. Szarym obywatelem nie zostaniesz z powodu urodzenia i wychowania i genów i przykładu z domu, więc naucz się cieszyć tym, że nie jestes mainstreamowy. Steiner da ci do tego narzędzia.
  • A że będziesz chciał narzędzi dobrych do zdobywania wiedzy – to wiemy. Już od paru miesięcy liczysz do kosmicznych liczb, w przód, w tył, robisz bardzo proste dodawanie kredek itd, fascynacja liczbami i literami jest niesamowita. Większość ludzi, którym o tym opowiadamy przy okazji twoich check-upów dziecięcych kiwa głowami i nie jarzy, dopóki nie zobaczy i usłyszy. Staramy się trochę Cię zwolnić w tych fascynacjach, na pewno nie pchamy Cię w jakies nauczanie itd, wygląda to tak, że próbujemy odciągnąć Twoją uwagę od tego i skupić na bardziej „dziecięcych i ogólnorozwojowych aktywnościach, jak rysowanie, malowanie, taniec itd. Wczoraj narysowałam na kartce kreskowe postaci naszej rodziny i podpisałam. Twoja rozjaśniona mordka, gdy przeczytaliśmy podpisy wspólnie i załapałeś, że te litery to w ogóle naprawdę mogą być słowami! Jakby nie były absolutnie cudowne i bez tego! Więc wydzielamy Ci tę wiedzę akademicką trochę jak słodycze (których Ci nie wydzielamy bo niespecjalnie pałasz pożądaniem, a w domu też nie ma ich często, bo my nie jemy)
  • Gadasz, jak najęty. Milion razy dziennie, wszystko jest opowiedziane i zwrócone uwagę na: Look! Look Mommy! Horse! Look! Look! I got a box! Mommy! Mommy! I’m jumping! I’m jumping! Daddy! Daddy, sit! Alec’s cooking! Nie mówisz po polsku. Ciekawe, czy zaczniesz. My staramy się mówić do Ciebie po polsku częściej, między sobą mówimy wyłącznie po polsku. Kiedyś będziesz chciał być częścią tej konwersacji między nami też może.
  • Budzisz się w nocy nadal po mlesio, kilkakrotnie. Ale czas zasypiania to najczęściej przyjemność już, nie walka. Czytamy kilka KiciKoci, układamy spać Pingwina
  • Pieluszki ciągle są grane, rytułał toaletowy przed kąpielą jest nadal fajny. Nie pchamy specjalnie. Wiem, że powiesz, jak będziesz gotowy.
  • W twoje urodziny robiliśmy wszystko co lubisz (byliśmy w Darcie – no pociąg przecież) i w Playbarn i spotkaliśmy się z twoimi przyjaciółmi – Hanią i Maxem i Leonem i Katie. Płakałeś bardzo jak wychodziliśmy z Darta, bo chciałeś jeszcze raz, a potem płakałeś  chyba jeszcze raz jakoś, z przebodźcowania trochę. Dostałeś milion prezentów, głównie bawisz się plastikowym jedzeniem, koszykiem do zakupów, kasą (CHECKOUT! CHECKOUT!) i wściekle różową kuchnią zabawkową, której dźwięki doprowadzają mnie do tików nerwowych bardziej, niż filmiki o pociągu (dla tych, co nie znaja – z tej serii. https://www.youtube.com/watch?v=YTJI8sBXoX0 hardcore, nie idziemy w mientkiego Thomas Train i jakąś fabułę. Steam galore i podobne możesz godzinami. Staramy się dawkować).
  • Kochamy Cię jeszcze bardziej, coraz bardziej za to jaki jesteś, a nie tylko za to że jesteś. Bardzo staramy się Ciebie nie popsuć, młody człowieku.
  • 20170206_12170420170206_122220dav20170213_19144420170129_19391020170122_16263820170122_161345
Reklamy

Dialogi rodzinne

Ostatnio jesteś absolutnie zafascynowany procesem kupowania w sklepach, a także przygotowywaniem jedzenia. No więc na swoje trzecie urodziny dostałeś wypaśną kasę, wózek pełen zakupów, kuchnię zabawkową.

Muszę przyznać, że nowe zabawki wycięły dość znaczącą dziurę w twoim kole zainteresowań do tej pory dość jednotematycznie pociągowym. Nie, żeby zastąpiła, gdyż jak widać świetnie potrafisz łączyć swoje pasje… i włączać w nie Tatusia…

tatababelka.JPG

Nie czas na wspominki, gdy róże płoną

Nadganianiem zajmiemy się kiedy indziej, jest tego sporo. Dzisiaj jednak stało się coś, co wstrząsnęło mną bardzo i nie wiem, czy będziesz to pamiętał, więc przekazuję.

Byliśmy dziś ze znajomą i jej dziećmi (Leon i Katie) w Jungle Den. Już się bawiłeś prawie 2 godziny, więc znudzony szlakiem dla dużych dzieci poszedłeś poszaleć w tym dla mniejszych. To dosć mała przestrzeń, basen z piłkami, podest na wysokość jakiegoś metra i zjeżdżalnia, z takim osłoniętym podspodem.

Nie było Cię widać chwilę, ale umówmy się, że ja na Ciebie zakładam jaskrawe kolory koszulek, żeby cię w ogóle zarejstrować, bo tylko przemykasz, wynurzając się czasem po jedzenie i picie. Coś mnie tknęło, bo przestrzeń naprawde nieduża a nie widziałam, żebyś wychodził. Zaglądam w głąb, przez siatkę widzę Cię w tym osłoniętym rejonie pod podestem, z jakims chłopakiem się tarzasz, nie wyglądasz, jakby Ci się krzywda działa, uśmiechasz się, patrzysz na mnie i nie wołasz. Stoję i patrzę nieufnie, bo widzę, ze chłopak jest głównie na górze a ty na dole i dosłownie w momencie, gdy chcę interweniować wołając Cię patrzę, a chłopak tobie leżącemu na plecach pluje na buzię.

Krzyknęłam, podbiegam, pytam go czy on właśnie na Ciebie napluł. On zaprzecza, a ja widzę bloba z jego śliny na Twoim prawym policzku. Kiedy on Cię puścił to pobiegłeś od razu bawić się gdzie indziej (Ty tak masz, że znikasz, gdy jest coś nie tak, ale może po prostu nie wiedziałeś, że to nie jest ok, ze nikt nie ma prawa Cię ani przytrzymywać ani do kurwy nędzy opluwać więc po prostu zmieniłeś miejsce na ciekawsze), a ja kazałam mu sobie pokazać, gdzie są jego rodzice. Przy wyjściu jeszcze jacyś rodzice powiedzieli mi, że on kogoś popchnął a kogoś tam uderzył. Zaprowadził mnie mały skurwiel w stroju spidermana do swoich rodziców, którzy jak im powiedziałam, co się stało to spokojnie zapytali, czy ja to sama widziałam. Nie pamiętam specjalnie co mówiłam, ale starałam się być cywilizowana. Trochę mi puściło, jak usłyszałam, że „He’s not VIOLENT, this is a playcentre”. Wyjaśniłam, że przytrzymanie kogoś i naplucie na niego jest violent absolutnie wszędzie i poszłam po chusteczkę i czekałam na Ciebie aż się pokażesz, żeby Cię wytrzeć chociaż. Zjechałeś ze zjeżdżalni, wytarłam policzek, podeszli do nas obytroje  z kurduplem, zaczęli wszyscy mówić naraz, chyba przepraszając/wyjaśniając coś tam. A ja widzę, że się boisz, tego knura i jego knurowskich rodziców, którzy nas osaczyli. Zacząłeś więc płakać już w połowie drogi na moje ramiona, gdy Cię bezceremonialnie odniosłam dalej.

Byłam pewna, ze knurowcy przynajmniej ukarzą swojego syna zabierając go stamtąd ale nie, widziałam, że biegł za Tobą znów gdzieś na szlaku. Wystarczyło że wstałam i popatrzyłam, gdy pomiot krzyknął, że nie opluł Cię znowu. No ja kurwa mam nadzieję. Na wszelki wypadek wzięłam Cię do tej mniejszej przestrzeni, gdzie miałam na Ciebie oko a i tak niedługo zamykali.

No i teraz tak. Nie wiem, czy jesteś w stanie wyobrazić sobie falę poczucia winy i guli w gardle, że Cię zawiodłam. Że nie wparowałam od razu, że nie przyszłam wcześniej, że dałam gówniarzowi kredyt zaufania, że nie skrzywdzi Cię ot tak po prostu, bez powodu. Przepraszałam Cię długo potem i dalej będę, wyjaśniłam jak umiałam, że nigdy nie jest ok to co on zrobił, że nie musisz się z nikim bawić jak nie chcesz, że jak czujesz, że coś nie tak to wołaj i biegnij do mnie. Nie wiem, na ile zrozumiałeś, wiem że będę Ci to teraz powtarzać za każdym razem, żeby trafić w ten moment, gdy zapadnie Ci w pamięć.

Teraz, gdy adrenalina opadła jest tyle rzeczy, które  powinnam była powiedzieć im, a także pójść do obsługi, jesteś o połowe od tego dziecka mniejszy, Bąbelku. To nie były równe zapasy tylko upokarzanie Ciebie. Wiem, że czekają Cię w życiu upokorzenia, na niektóre pewnie będę bezsilnie patrzeć, ale to był pierwszy raz.

Jest mi tak bardzo bardzo przykro, że instynkt macierzyński czy co tam mnie zawiodło i zareagowałam za późno i w złą stronę. Powinnam była zlać gówniarza i w pierwszym odruchu Ciebie łapać i wyojojać, bo co mnie mały kutafon obchodzi, tak naprawdę. Po prostu zareagowałam nie tak, jakbym sobie wyobrażała.

Przepraszam Cię tak mocno.

A tak poza tym to jesteś absolutnie cudowny a my się bardzo staramy Ciebie nie udusić czasem (ja) ani nie rozpuścić robiąc tak, jak Ty sobie życzysz wszystko (Tata). Wpis zbiorczy już niedługo.

A to z dzisiaj (sam widzisz, że wściekłożółty minion na koszulce) zanim całe zdarzenie nastąpiło.

20170102_153527

Zwolnij! Prosz!

Znowu nie nadążam! Oj się dzieje!

Nowe przedszkole. Zaczęło się pod górkę, bo nie chciałeś. Dużo dzieci, znacznie bardziej chaotyczne, mniej „organiczne” niż u Karoliny, gdzie było was 6, jedzonko domowe itd. Płakałeś, tuliłeś się, nie chciałeś zostawać. Ja, jak zwykle, wyciągnęłam krótszą słomkę, gdyż odwożę cię rano i zostawiam, a Tata przyjeżdża po ciebie i zabiera do domu. Więc ja widziałam bardzo smutnego potworka z marudnymi innymi potworkami przy cienkiej porcji owsianki, a tata zbiera cię wybawionego ze zjeżdżalni albo coś. Ale teraz już jest fajnie. Chcesz chodzic do „kijjjjesz” (creche) i nawet w weekendy pytasz, czy jedziemy. Zdrajca! 🙂

20160820_155154.jpg

W międzyczasie jesteśmy międzydecyzyjnie jak zwykle. Steiner patrzy na nas, ale jak cię tam wrzucić logistycznie to jakiś koszmar w Irlandii, powinnam rzucić pracę i po prostu cię wozić w miejsca, gdzie ktoś cię będzie czegoś uczył.

A ty w tym międzyczasie sam się uczysz:

  • robić bańki mydlane (kto by pomyślał, ze koncept dmuchania jest taki złożony, nie?)
  • rozmawiać, zadawać pytania i odpowiadać na pytania
  • mieć opinię, czy czegoś chcesz, czy nie i nie wycia na ten temat tylko krótkie „yes” „no”
  • że ludzie przychodzą i odchodzą, ze wizytują ciocie, sie jeździ do dziadków, że czasem śpi się gdzie indziej

IMG_20160827_174756.jpg

Byliśmy na wakacjach. Wszyscy we trójkę. Och, jak bardzo ty synku jesteś niestandardowy. Jak ja się burzo-śmieję w duszy jak ktoś mi mówi, że dzieci robią to czy tamto i takie albo inne są w danym wieku i  że należy z nimi to albo inne. Globalna wioska pokazuje, że na przyklad ty a kilkoro dzieci w podobnej grupie wiekowej to są zupełnie różne nie nawet poziomy a platformy. Z niegasnącym zdziwieniem odkrywam i obserwuję, że niektóre dzieci nie biegają, skaczą, turlają się non-stop, nie wymagają ciągłej uwagi, interakcji, czują respekt i zdrową obawę przed niebezpieczeństwami. Ty nie. Jesteś niemożliwy do opanowania, sterowania, kierowania, twoja natura owsika broni się nawet przed próbami przekupienia ciebie.

20160926_163937.jpg

W niespodziewany dla wszystkich sposób zacząłeś też rozumieć swoje potrzeby fizjologiczne. Tylko myśmy nie bardzo. Oraz siadła nam komunikacja wewnątrzobsługowa. Nie będę się tu rozwodzić (zrobię drugi wpis, z hasłem), ale noc była obfitująca w wydarzenia myjąco-czyszczące, z długotrwałymi konsekwencjami.

Na wakacjach tak bardzo chciałam ci pokazać ocean. Wiesz. Matki wysyłają zdjęcia swoich pociech stających jak wryte przed majestatem fal i wody po kres. Filmiki z dziecmi uciekającymi przed falami. Ja nie mogę wysłać niczego, gdyż opakowany w nieprzemakalne spodnie ogrodniczki, gumiaki i kilka warstw bluz z kapturem wbiegłeś do wody bez żadnego zawahania i nie przestałeś biec, aż było ciężko, tak do kolan. Nawoływaliśmy, ale zero odzewu. Po czym sie wywróciłeś w tej wodzie, więc po krótkim ence pence poleciał po ciebie tatuś i tak z długiego orzeźwiającego spaceru wzdłuż okoliczności przyrody zrobił się szybki marsz do samochodu i powrót do hotelu i próby ogarniania ciebie w pokoju do czasu drzemki. 20160927_102553.jpg

A po południu pojechaliśmy w góry Donegalskie do parku z zameczkiem. Tam pierwszy raz jechałeś busem!  I oglądałeś „mountain!” I nie zatrzymywałeś się ani na chwileczkę. Ale tak pięknie i łatwo było się tobą zajmować we dwoje. Jednak to, że nie ma dnia w tygodniu, żebyśmy byli w domu razem jest bardzo obciążające.

20160927_162606.jpg

Znajdź dziecko level medium

20160927_161627.jpg

I zdjęcie cudem udające, że przystawałeś…

20160927_163605.jpg

Trochę przesadziłam z ilością twoich godzin w samochodzie i trochę nie chciałeś już jeździć. Ale na swoją obronę… Nie sądziłam, ze w drodzie do Donegalu (5h) uśniesz DOKŁADNIE 5 minut przed hotelem, a w drodze powrotnej jakeis 30 minut przed domem. Miałeś przesypiać po 2h podróży, tak rozplanowałam czasowo. Więc ja umywam rączki. Ale naszła mnie refleksja, że ja kiedyś jeździłam z rodzicami mając cały tył auta dla siebie. Mogłam się pokładać, siedzieć, fikać. A ty troszkę jak taki mocno zapięty kotek w uprzęży… tylko mackami możesz ruszać.

A po powrocie do domu 2 dni z rzędu poszedłeś siku do kibelka zrobić przed kąpielą. A dziś rano obudziłeś się i przy przewijaniu powiedziałeś, że chcesz siku, poszliśmy i też poszło! Chyba ci się spodobało 🙂

Nie nadazamy, po prostu.

Nie nadazam z pisaniem tego bloga dla Ciebie, synku, tak jak nie nadazam z rozumieniem twojego dorastania.

Byles z Tata u dziadkow. Dwa razy nawet, poniewaz troche pozno dowiedzielismy sie, ze nasza przedszkolanka wyjezdza na miesiac. Troche sie trzeba bylo naglowkowac, zeby to ogarnac, szczegolnie, ze na koniec dowiedzielismy sie dzien przed jej wyjazdem, ze nie bedziesz mogl tam wrocic. Znalezlismy Ci za to przedszkole znacznie blizej domu, Irlandzko prowadzone, z kucharzem i pokojami itd. Jutro idziesz tam pierwszy raz. Mam taka nadzieje, ze nikt Cie tam nie skrzywdzi, nie okaze ci agresji, ze zrozumieja Twoj angielski i podejscie do swiata. Koszmarne jest to, ze nie moge Cie ochraniac przed wszystkim, ze musze zaufac obcym absolutnie ludziom i zostawic cie tam na caly dzien. najchetniej bym poszla tam z Toba i siedziala w kaciku i lypala, czy ci dobrze.

Byles 2 razy z Tata u dziadkow, za kazdym razem wracales zupelnie inny, wiekszy, rozumniejszy, bardziej zachwycajacy.

W maju poszedles na ponad 4km spacer z wujkiem Molim. Nie znam opowiesci o innych dwulatkach, ktore chodza na taki spacer i zamiast siedziec w wozku biegaja satelitowo dookola wszystkiego, przypuszczam, ze przebiegles znacznie wiecej niz 4km. JAK! O, tak:

W domu rozwinales zdolnosci artystyczne. Zaczales od ciekawego medium – plynnego jogurciku. Powinnam byla monitorowac czas, w jakim byles cicho… Ufajdane bylo wszystko. Okno, kanapa, podloga, zabawki.

Potem przeniosles sie na rozsadniejsze powierzchnie, oto twoj pierwszy samodzielny rysynek z opisem. Od lewej – myslalam ze dragon, ale potem wylapalam slowo – updatne jak znajde bo zapisalam, potem „booky” a po prawej „dinosaur”

Dostales wiec tablice, ktora cie zachwycila. na zmiane rysowales i scierales…

A potem urwales mi dupe, gdyz napisales na tablicy W i objasniles, ze to W. O, prosze.

Zaczales mowic porzadniej. Biedaczku, odziedziczyles duzy jezyk po tatusiu i malutka szczeke po mamusi, ale juz sie da zrozumiec, gdy zadajesz miliony pytan.. „Can we shopping? Can we car? Can we outside? Can we shopping car and see-saw?”

Po powrocie od dziadkow po raz pierwszy wyraziles swoja opinie pelnym zdaniem. Dostales kakao w kubeczku, napiles sie, skrzywiles, po czym rzekles dobitnie „No, I don’t like brown” i oddales mi kubeczek. I mam tu zagwozdke. Jestes ty moim dzieckiem (wyrazanie negatywnych opinii to moja specjalnosc), czy nie jestes(NIE LUBISZ KAKAUKA?)? Mowisz w domu wylacznie po angielsku. niestety to powoduje, ze ja do Ciebie tez mowie po angielsku, a chcialabym jednak bardziej po polsku.

Jak wrociles od dziadkow, to mialam Cie przez 4 dni bez przerwy prawie, na spolke z „Czjoczja” Awne. Bylismy w Powerscourt i w malpim gaju i ogolnie zakochalam sie w Tobie jeszcze bardziej.

Teraz przed nami nowe przedszkole, wiecej rozmow i ciekawych zabaw Duplo i pociagami. I duzo, duzo przytulania. Poki jeszcze pozwalasz… 🙂

Oh no! Oh dear!

Ogladamy Peppa Pig. Oczywiscie, ze nasiakasz. Operujesz zwrotami z Peppy, mowisz na wszystkich Daddy (Daddy Pig), na Tate i na mnie tez. Nagrywalam ostatnio linie dla choru i na niej nagralo sie, jak wolasz daddy daddy! zza kadru. Panie z choru wychwycily, zachwycily sie, ze pewnie sie bawisz z tatusiem, bo go wolasz. Musialam sprostowac ponuro, ze to mnie wtedy wolales.

Czy ja juz mowilam, jak sie szybko rozwijasz? Nagle, bo cieplo, jasno, milo, spedzamy z toba mnostwo czasu na dworze. Na placach zabaw biegasz, See-Saw spiewasz na bujaczkach, wspinasz sie, hustawek chwilowo nie bardzo, ale gonienie sie z dziecmi, ktore nawet nie wiedza, ze cie gonia – to jest TO.IMG_20160514_185723.jpg

Poleglismy. Kupilismy ci Cozy Coupe, taka sama jak ma przyszywana babcia, opiekunka i pobliskie Tesco. przez pierwsze godziny/dni zupelnie z niej nie wychodziles. Dodatkowo kupilismy ci rowerek prawdziwy, ale widze, ze na razie ciezko z kmninieniem pracy na pedalach, wiec na razie oblatujemy taki trojkolowy, nie spinamy sie ze skladaniem tego duzego.

Jestes przerozkoszny. Doznales juz radosci bycia zrozumianym i coraz czesciej po prostu z nami gadasz, albo o czyms zawiadamiasz. wszystko trzeba oznajmic a potem pozegnac. Jak jedziemy autem to jest „TREE!……………BYE TREE!” albo „SHOPPING!………….. BYE SHOPPING!” Mieszkamy niedaleko stacji kolejowej. Za kazdym razem, jak slychac pociag to wolasz w domu „CHOO CHOO!…………..BYE CHOO CHOO!”

A propos choo choo. Przyjechala twoja ciocia Dorsz z Narybkiem i korzystajac z chwili wolnego i jakotakiej pogody pojechalismy do Lullymore pierwszy raz. Zobaczyles pociag i juz w zasadzie reszta mogla nie istniec. Przejechalam sie z toba dwa razy, a w srodku pociagu, ktory stal spedziles dodatkowe pol godziny.

sdr

Jestesmy w tobie oboje szalenczo zakochani, mimo ze nadal nie przesypiasz nocy spokojnie i czasem grzeszymy puszczajac ci kilku godzinny zestaw Peppy. Nawet nie wiesz jakie to cudowne, gdy mozemy isc do auta z toba samodzielnym, ktory zawola winde, pojdzie do auta, sam wejdzie nawet (a potem nie wlezie na fotelik tylko sie wkreca do przodu, zeby sobie poprztykac guziczki. Jak fajnie jest poprosic cie, zebys podal pilota, a ty idziesz i podajesz i jestes taki dumny z siebie. I to ze mowisz „Thank You” jak ci sie cos poda albo da jesc albo cokolwiek. Wyraznie lubisz interakcje. I dwor. Postaram ci sie go dac jak najwiecej, zanim zje mnie alergia w tym roku i nie bede mogla czesto wychodzic. Bo nawet jak wyjde z toba na ogrodek komunalny na dachu, to mam takie widoki na szczesliwe dziecko
20160515_113343

W domu generalnie uprawiasz takie akrobacje, ze nam sie wlos jezy na glowie. Stajesz na bujanym dinozaurze, w sensie na siedzisku. i sie bujasz na stojaka. Na kanapie jedyna wlasciwa pozycja (szczegolnie zaraz po jedzeniu!) jest taka: 20160515_121440

A z okna masz taki widok. Horseys! Podchodza blisko prawie pod okna. Mozna na nie patrzec godzinami. „Horseys!………….Bye horseys!”

dav

Jestes absolutnie perfekcyjny i pierwsza osobe, ktora zlamie ci serce beda zbierac po atomie w promieniu kilometra. i ja sie bardzo staram, zebym to nie byla ja…

dav

Ma sie ten rozmach, synku.

w bullet pointach:

  • powiedziales swoje pierwsze zdanie
  • zaczales edukacje steinerowska z uszczerbkiem dla tejze
  • uzywasz swojej glowy jako zderzaka
  • uwielbiasz see-saw
  • udalo mi sie za namowa odstawic cie od smoka ot tak
  • udalo mi sie za postraszeniem odstawic cie od mleka i butli ze smokiem ot tak

 

Twoje pierwsze zdanie. Nie bede Cie oszukiwac… nie jest dobrze. najwyrazniej odziedziczyles po mnie obzarstwo… Tata mi wyslal wiadomosc w ciagu dnia, ze niby powiedziales „Daddy daddy Ja chce bule!”. Wzielam to nie do konca na powaznie, bo co prawda buuiiii buleeee bylo juz grane to nigdy nie mowiles ze chcesz cokolwiek, zawsze jednym slowem, a twoj tata widzi i rozumie rzeczy zwiazane z toba w znacznie bardziej teczowy sposob niz reszta swiata (to z milosci, nic nie poradzisz). Przyjechalam do domu i w ciagu 10 minut bylo bardzo czysto powiedziane „Ja chce bule”. Wgielo mnie nieco w fotel z dumy. Teraz, mimo ze mnie uspili bardzo gleboko jak sie pojawiales, wierze ze jestes moj i absolutnie moj. Tylko moje dziecko moze sie nauczyc mowic pelnymi zdaniami zeby lepiej zadac zarcia.

No niestety, jestes przeznaczony na rozwalanie systemow. Tata z toba chodzi na parent&toddler do Steinera raz w tygodniu, zeby sprawdzic, czy warto sie wyplukiwac z kasy na twoje przedszkole hihihi. Niestety jestes zupelnie nie taki jak inne dzieci, wiec chcesz innych rzeczy. No i jestes malutki a wielki, wiec ciagnie cie do dzieci twojego wzrostu, a dla nich jestes niekumaty. Do tego zyczysz sobie wlasnego toku nauczania,a a tam chodzi o celebracje, wolna i cicha. No ale tego sie tam masz nauczyc, wiec twoj Tata sie dwoi troi i roni perelki potu, zebys zaczal sie troche angazowac w tryb dzialajacy z innymi dziecmi. Bo cokolwiek nam powiedza na wizycie, jakiekolwiek syndromy i zespoly sa lub beda sie w tobie nagrywac, to socjalizacja jest mega wazna. Kiedys tak nie myslano i teraz jest tylu ludzi, ktorzy nie moga sie znalezc w spoleczenstwie zupelnie niepotrzebnie.

sdr

Na plazy w Donaghmede

Bablu do jasnej anielki. Zostales zaobserwowany jako dziecko potrzebujace bardzo duzo wiecej sensorycznych bodzcow niz norma przewiduje, stad twoje zamilowanie do biegania i skakania. Ale czy moglbys sobie nie dostarczac bodzcow w blednik poprzed uderzanie glowa w przedmioty? Zrzucasz na siebie regaly, wybijasz sobie dziury w glowie absolutnie wszystkim. Myslisz, ze moze twoje komorki mozgowe dzialaja „na pych”? Ze trzeba nimi potrzasnac, zeby sie jedna o druga otarla? Wez no, taz my tylko patrzymy, kiedy trzeba bedzie na pogotowie…

Z tym blednikiem to tez tak, ze kochasz place zabaw. No ktore dziecko nie kocha?! Zjezdzalnie sa super, wspinanie jest super, ale see-saw czyli „bujaczka” jest najlepsza. Dobrze, ze w tym swiecie pelnym jedynakow ktos wymyslil see-saw ze sprezynami, gdzie moze sie bujac jedno dziecko
.

1CmE.jpg

Howdy!

Ciocia Awne przyleciala i zawiesila na Tobie swoje profesjonalne oczko. Wyjasnila troche te sensoryczne potrzeby oraz powiedziala, ze zaczynasz miec otwarty zgryz, czyli ze ci sie przednie zeby nie domykaja. no pewnie ze nie, bo tam smok jest jak spisz, butelka ze smokiem kilka razy w nocy i tak dalej. Wiec jednego tygodnia zabralam ci smoki, zero powaznej reakcji. Drugiego zamienilam butelke ze smokiem na taka z dziobem. Zero problemu. Wczoraj w nocy zamiast mleka dalam ci cieplej wody – nie ruszylo cie. Za to spales jak niemowle, bylam u Ciebie tylko ok 11pm przykryc i przytulic i pospiewac oraz ok 3 rano z butelka. Placzesz, jak sie wychodzi z pokoju, nie chcesz spac sam. W sumie Ci sie wcale nie dziwie. Ale spales slicznie wczoraj, long may it last.  Jesli to bedzie dzialalo, to trzeba bedzie cioci Awne wyslac co najmniej pare koszulek z durnymi obrazkami 🙂

1C9O.jpg

Prosze. Zgryz otwarty ale i tak przepiekny. Jestes idealny, synku. Wzorcowy Babelek.